Hello Delhi, again! Temperatura w nocy wydaje się być tu nieco niższa niż o tej samej porze w Goa, co mnie ubranej nieco plażowo jeszcze, daje się lekko we znaki. Nadal jest jednak cieplej niż podczas typowej sierpniowej nocy w Polsce, mimo to, niektórzy tubylcy chodzą już okutani w czapki i puchowe kurtki. Standardowo mamy problem ze znalezieniem taksówki, no i oczywiscie znowu chcą nas oszukać przy wydawaniu reszty. Cóż rzecz - życie! Na Paharganj docieramy na dwa samochody, nas taksiarz wysadza kolo dworca zamiast na glównej ulicy, ale trudno, daleko nie mamy, afery robić nie będziemy. Przy stoisku z samosami prawie wdeptuję w klębowisko szczurów, są naprawdę ogromne. Jakies dzieciaki, chyba chcąc zaimponować, łapią jednego i się nim bawią, lapią za ogon i robią mu karuzelę, w końcu rzucają. Za co dostają po lbie od jakiegos Hindusa. Jest smieszno - straszno, późno w nocy, czas szukać reszty ekipy i jakiegos kąta do spania. Lotnisko w Delhi. Tak czysto, że można jesć z podlogi. Just...
Komentarze