Siedzimy w Palolem, jest bosko, bosko, bosko! Istny raj. Cieplusienka woda, zarelko i drinki tanie. Po tych 3 tygodniach biegania totalny chill out. Zyc nie umierac :)
fot. Justyna fot. Justyna fot. Spider fot. Spider Żeby zobaczyć Umaid Bhwan Palace zjechalismy pól miasta. Nie wiem czego się spodziewalismy, tym bardziej znając hinduską politykę dotyczącą zabytków, ale na pewno nie tego co zobaczylismy. Wstęp na szczęscie niedrogi, ale szału ni ma. Do zobaczenia - front palacu, 3 sale w których kolejno znajdują się - makieta palacu, zdjęcia maharadży i jego rodziny i sala zegarowa. W sumie jakies 30 min. zwiedzania. Nieco zrezygnowani, ale bardziej rozbawieni wrócilismy w okolice naszego GH. Z perspektywu czasu, uważam, że Jodhpur to najbardziej niedocenione miasto w naszym planie podróży. Ma wiele do zaoferowania, choć na pierwszy rzut oka odpycha. My, niestety, daliśmy się porwać początkowemu wrażeniu i uciekliśmy. Sam fort jest niemożliwie imponujący :) Piękny, piękny, piękny! fot. Spider fot. Justyna fot. Justyna fot. Spider
Jestesmy teraz w Jaisalmerze, miescie jak z basni tysiaca i jednej nocy. Spimy w forcie, a jutro jedziemy na dwudniowe safari na wielbladach. Bedziemy spac na pustyni pod golym niebem, razem ze skorpionami. Ha!
Komentarze